Słowo komentarza i fakty z Lidzbarka. Najsampierw przedstawmy werdykt Jury:
Grand Prix - nie przyznano;
I miejsce - Babeczki z Rodzynkiem;
II miejsce - Hlynur, Widelec, Czesuaf;
III miejsce - Forma, Stado Umtata;
Nagroda im. I. Krasickiego (za najlepsze teksty satyryczne) - Czesuaf; Nagroda Publiczności - Babeczki z Rodzynkiem; Wyróżnienia - Kabaret Grabiego Marka, Weźrzesz; Nagrody rzeczowe - Weźrzesz (GPS), za osobowość nagrodę dostała Magda z Kabaretu Forma (aparat).
Brzmi to znajomo, podobny werdykt był na tegorocznej PACE. Brak Grand Prix i duuużo miejsc drugich oraz trzecich. Jury (podobne składem jak na PACE: Maria Czubaszek (przewodnicząca), Jacek Fedorowicz, Piotr Szwedes, Andrzej Zakrzewski, Rafał Kmita, Janusz Rewers) uważa, że nie pojawił się żaden wybitny, oryginalny, nowatorski kabaret. Tak więc nagrody idą do podziału pomiędzy kabarety dobre, tak, żeby każdy coś dostał. Trzy miejsca drugie, trzy trzecie... brzmi śmiesznie. Znowu Jury postanowiło zrobić sobie kabaret w wyników. Owszem, poziom występów był wyrównany, ale istotna też jest forma i treści przekazywane przez kabaret, a nie poziom rechotu na sali. I nie sposób powstrzymać się od żalu, że kabaret Grabiego Marka dostał tak niskie notowania. Marek Grabie, znany z tłumaczeń "na żywo", wraz z Karolem Wolskim i Jakubem Kwarcińskim tworzą na scenie humor absurdalny, oryginalny i nietuzinkowy. Panowie zdają się byc przeciwko jakiemukolwiek racjonalizmowi. Ich występy wywołują ciekawość tego, co stanie się za chwilę. Nie sposób przewidzieć kolejnego zdania, a co dopiero puenty! Kabaret Grabiego Marka został zdegradowany do wyróżnienia. Czy jest sens robić kabaret mocno autorski i inteligentny jeśli jest się niedocenionym przez Jury. Za opinią Jury idzie opinia publiczności i tak dalej. Mam nadzieję, że Kabaret Grabiego Marka mimo to nie podda się. Byłaby to ogromna strata dla polskiej sceny kabaretowej (lub biesiadno-kabaretowej jak kto woli).
Doceniony został za to kabaret Hlynur, który prezentuje od kilku lat bardzo uparcie i zaangażowanie swój humor, nazwijmy to, skandynawski. Hlynur został w Lidzbarku doceniony bardziej niż na PACE, tam miał trzecie, tutaj ma drugie miejsce. Ale dzieli je z jeszcze dwoma kabaretami...
Reasumując: nie można powiedzieć, że Jury nagrodziło złe kabarety. Np. Babeczki z Rodzynkiem idą do przodu jak burza, są coraz lepszym kabaretem. Porównanie mamy w ich ostatnich nagrodach na innych ogólnopolskich przeglądach. Podobnie Czesuaf, Stado Umtata i pozostali. Można jednak smiało powiedzieć, że Jury jest "miękkie" i traci powoli zaufanie kabaretów i publiczności. Szkoda, bo może to doprowadzić do zmniejszenia roli przeglądów kabaretowych w kraju. Stąd mój apel do Jury: nagradzajcie nowatorstwo, nagradzajcie treści i nagradzajcie oszczędnie, bo podium jest małe, a chętnych wielu....
p.s.
Oprócz konkursu były także imprezy dodatkowe. Np. Czeski Wieczór z Ivanem Mladkiem na czele, który bardzo przypadł do gustu Lidzbarskiej publiczność. Ciekawy był także koncert "Piosenki z PRL" w wykonaniu takich gwiazd jak: Marcin Wójcik z Ani Mru Mru, Tomasz Jachimek, Artur Andrus oraz kabaretów: Hlynur, Czesuaf, kabaretu Młodych Panów i wielu innych. Całość prowadził towarzysz Roman Żurek (Neo-Nówka) oraz towarzysz Michaił Wójcik (Ani Mru Mru).
No i został finał! Proszę państwa cóż to był za koncert! Sobota, piękny wieczór, telewizja, tłumy widzów, gwiazdy estrady! Wszystko by było pięknie... gdyby nie ulewa. Tu należy pochwalić za dzielną konferansjerską postawę Artura Andrusa, który starał się powstrzymać deszcz, lecz niestety... Natura jest potężniejsza nawet od telewizji publicznej. Koncert finałowy Lidzbarskich Wieczorów Humoru i Satyry przerwano i dokończono dnia następnego, czyli w niedzielę. Kto wie, może taka kara za werdykt?
Data publikacji : 2008-08-20 10:42:02 |