reklama

Jacek Fedorowicz "W zasadzie tak"

komentarze Dyskusje i komentarze

Data dodania wiadomości: 2017-08-30 14:46:27


Takie rzeczy się nie zdarzają. Książka zawierająca zbiór rad, jak przetrwać w PRL-u, nie ma prawa brzmieć tak świeżo i aktualnie. A jednak. „W zasadzie tak” Jacka Fedorowicza to z jednej strony pełne czarnego humoru
wspomnienie komunizmu, a z drugiej – znakomita odpowiedź na pytania współczesności.

Książka, wydana w 1975 roku, nigdy dotąd nie była wznawiana. Nie wiadomo, co bardziej dziwi: że w ogóle się wtedy ukazała czy że nikt dotąd jej nie przypomniał. We „W zasadzie tak” , czytelnicy, słuchacze i widzowie Fedorowicza dostają wszystko to, za co tak go uwielbiają: trafne obserwacje, przenikliwość, poczucie humoru i luz. Z wprawą płynie on tu przez kolejne absurdy, z którym  musi się mierzyć każdy obywatel PRL-u. Są więc niezadowolone ekspedientki, samochody służące do wszystkiego, tylko nie do jeżdżenia, wiecznie popsute ekspresy do kawy, taksówkarze z piekła rodem… Autor podchodzi jednak do tej rzeczywistości ze stoickim spokojem. Zamiast złości, narzekania i frustracji, wybiera dystans i ironię. Zamiast szarpania się z otaczającym światem – sprytne omijanie problemów. Zamiast powagi – dowcip. Swoją postawą zaraża także czytelnika. Tego, który podczas lektury przypomina sobie czasy słusznie minione i tego, który nie potrafi nawet rozwinąć skrótu PRL.

 „W zasadzie tak” Jacek Fedorowicz premiera: 13 września Największy antykomunistyczny bestseller wydany za pieniądze komunistów! Wszystko dlatego, że napisane przez ponad czterdziestu laty felietony zaskakująco wiele łączy ze współczesnością.

Wystarczy spojrzeć na tytuły kolejnych rozdziałów:
 „Jak żyć”,
„Jak jeść”,
 „Jak rozmawiać z władzą”,
„Jak oglądać telewizję i nie denerwować się”,
„Jak zarobić”
„Jak żyć, nie pijąc”.

Ta książka to uniwersalny przepis na oswajanie rzeczywistości. Fedorowicz, z wykształcenia malarz, z zamiłowania satyryk, korzysta tu ze wszystkich swoich talentów, bo teksty uzupełniają jego utrzymane w komiksowym stylu rysunki. Razem tworzy to znakomitą całość. Trochę śmieszną, trochę straszną, ale bez wątpienia prawdziwą. Bo jak tu się nie uśmiechnąć i nie zadumać, czytając: „My nie zmieniamy zastanych faktów, nie nawołujemy do żadnych poprawek, my tylko się odpowiednio nastawiamy” („Nowa rola napiwku w świecie współczesnym), „(…) siedzi w pokoju dwudziestu urzędników, pracuje tylko wentylator” („Jak zarobić”) czy „(…) nie chodzi wcale o to, żeby radio grało, tylko żeby było. I tak jest na ogół ze wszystkim” („Garść światłych uwag o hotelarstwie”)?